Pojawienie się w Polsce na wolności dużych, zielonych papug jest kwestią czasu - twierdzą eksperci. W innych krajach ptak ten już dziś szkodzi w rolnictwie i ekosystemach. W unijnym programie badania egzotycznej inwazji uczestniczą zoologowie z Poznania. Aleksandretty obrożne pochodzą z Afryki i Indii. Goliaty występują w tropikalnych lasach środkowej Afryki. Goliat (Goliathus) / fot. Getty Images. Ciekawostka: W Polsce największy chrząszcz to jelonek rogacz (dorosłe osobniki mają do 6 cm długości). Jest rzadko spotykany i objęty ochroną. Patyczaki. Patyczaki zawdzięczają swą nazwę niesamowitemu wyglądowi. harpia. patyczak może być howany w słoju, ale takim żeby mógł zawisnąć pionowo przy wylince. Żyją zależnie od gatunku od 4miesięcy do roku, są roślinożerne, jedzą sałatę, ogórka, mlecza, parzone płatki owsiane, nie pogardzą robaczkiem, często piją ze spodka lub zakrętki, są bardzo delikatne dlatego nie polecam brania w Obecnie w Polsce żyje 49 stulatek i 10 stulatków, w tym trzy superstulatki (powyżej 110 lat) i jeden superstulatek (właśnie Stanisław Kowalski). Coraz dłużej młodzi dorośli mieszkają z rodzicami Martyna Kowalska. Najdłużej żyjącą osobą na świecie była Francuzka Jeanne Calment (1875-1997). Żyła 122 lata i 164 dni. Patyczaki terrarium – cena. Terrarystyka jest branżą, która rozwija się bardzo intensywnie i staje na wysokości zadania jeśli chodzi o zadowalanie klientów.Gdzie najlepiej kupić terrarium dla patyczaka – sklep specjalizujący się w terrarystyce czy giełda terrarystyczna z pewnością umożliwią zakup idealnego pojemnika. Finanse. Ukraińcy w Polsce żyją za własne pieniądze. Są skorzy do pracy. Aż 71 proc. Ukraińców pokrywa samodzielnie koszty utrzymania, a 54 proc. chce zacząć w Polsce pracować . "Bardzo łatwe w utrzymaniu i ciekawe zwierzęta. W terrarium wystarczy zapewnić im wilgotne podłoże i świeże liście drzew i krzewów owocowych" Link do oferty: się, że zwierzęta są najlepszymi przyjaciółmi. Sprawdziliśmy, z jakimi pupilami żyją mieszkańcy Oleśnicy i Sycowa i jakie zwierzęta mają w sprzedaży. Będziecie zaskoczeni. W każdej chwili możecie stać się właścicielami patyczaka, pająka, mrówek... Oczywiście za odpowiednią opłatą. Szczegóły w galerii zdjęć. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) do analizy ruchu we współpracy z naszym partnerem Google. Zobacz szczegóły Patyczaki rogate Patyczak rogaty jest gatunkiem patyczaka (rząd straszyków) pochodzącym z Wietnamu południowego. Jest jednym z najmniej wymagających, a przez to jednym z najłatwiejszych w hodowli. Jest przy tym zupełnie niekłopotliwy, gdyż nie wydziela żadnych nieprzyjemnych zapachów. Dlatego też poleca się go często początkującym hodowcom jako pierwszy gatunek. Samice dorastają do długości i żyją ok. jednego roku, samce są nieco mniejsze, osiągają maksymalnie 7cm i również nieco krócej żyją. W środowisku naturalnym żyją najczęściej wśród liści eukaliptusa, którymi najchętniej się żywią. Ich wygląd ma możliwie jak najbardziej przypominać gałązkę. Jak widać znakomicie im się to udaje, gdyż wiele osób widząc po raz pierwszy terrarium z patyczakami zadaje nieśmiertelne pytanie: "A gdzie one są?" ;) Patyczaki rogate starając się jak najlepiej zamaskować dostosowują do tego również swoje zachowanie - jeżeli się na nie delikatnie dmuchnie to zaczynają bujać się udając gałązkę ruszającą się na wietrze. Reagują również na drgania podłoża czy delikatne potrząsanie terrarium. Ciekawy jest również sposób ich poruszania się - przestępując z nogi na nogę cały czas bujają całym ciałem. Czasami wygląda to bardzo zabawnie. Można je bez problemu brać na ręce (ale nie należy tego robić zbyt często). Na początku dziwne wrażenie sprawiają małe haczyki którymi chwytają się ręki, ale nie jest ani trochę nieprzyjemne. Są całkowicie bezbronne, nie są w stanie zrobić człowiekowi żadnej krzywdy. Po wyjęciu z terrarium patyczak macha przed sobą przednimi odnóżami strasząc nas ("patrz jaki jestem wielki!") i jednocześnie szukając w powietrzu czegoś, czego mógłby się chwycić. Ich zachowania są bardzo ciekawe, a często nawet śmieszne. Warunki trzymania (terrarium) Na terrarium w zależności od wielkości i ilości owadów dobrze nadaje się większy słoik (młode osobniki), duży, prosty, szklany wazon lub zwykłe akwarium. Najważniejsza jest wysokość, absolutnym minimum jest dwukrotność długości patyczaka bez przednich nóg, zalecana jest nawet trzykrotność. Zapewni im to możliwość prawidłowego przejścia wylinki bez uszczerbku na zdrowiu. Pozostałe wymiary zależą od ilości owadów które chcemy w nim trzymać. Dla 3-4 dorosłych patyczaków wystarczające powinno być terrarium wielkości 35x35x30cm. Dla każdego kolejnego patyczaka trzeba przeznaczyć co najmniej 1litr pojemności. Jeżeli będą miały za ciasno mogą podgryzać sobie nawzajem nogi, chociaż nie musi to być bezpośrednią przyczyna takiego zachowania. Patyczaki, szczególnie młode, lubią uciekać ze swojego mieszkanka, dlatego otwór najlepiej jest szczelnie zakryć siatką na owady do okien, firanką o gęstych oczkach lub gazą przymocowaną na gumkę, tak, aby jednocześnie zapewnić im odpowiednią wentylację. Dno wykładamy ręcznikami papierowymi (wg mnie są niezbyt estetyczne), torfem (dość szybko pleśnieje) lub włókniną kokosową. Można użyć też piasku, ale jest on dość kłopotliwy przy dorosłych owadach, gdyż odróżnienie jajek od jego ziarenek może być dość trudne. Piasek, podobnie jak torf, przed użyciem w terrarium dobrze jest wyprażyć w piekarniku, aby zabić wszystkie mikroby i grzyby, które mogą być groźne dla patyczaków. Osobiście używam włókniny kokosowej, gdyż moim zdaniem jest najpraktyczniejsza i najbardziej estetyczna. Nie powoduje większych problemów jeżeli chodzi o pleśń, można ją kupić w wielu sklepach zoologicznych. Wystarczy tylko odkroić potrzebną ilość nożem, namoczyć wodą i ułożyć na dnie terrarium. Jedna kostka starcza na bardzo długo. Do środka terrarium wkładamy patyki wystające ponad podłoże, tak aby patyczaki mogły się po nich swobodnie wspinać i maskować. Ich grubość i gęstość ułożenia dobieramy proporcjonalnie do rozmiarów owadów, tak aby nie mały problemów z poruszaniem się. Gałązki muszą sięgać pod sam sufit, gdyż patyczak przed wylinką szuka najwyższego miejsca w terrarium, aby prawidłowo ją przejść i musi się tam jakoś dostać. Oprócz tego do środka wstawiamy kieliszek z mokrą ziemią / watą lub słoiczek z wodą z otworami w przykrywce, przez które wkładamy gałązki pożywienia. Dzięki temu nie uschną zanim zostaną zjedzone - jeżyna potrafi stać w wodzie ponad tydzień i nadal jest całkiem świeża, a nawet puszcza młode listki. Oczywiście w większym terrarium należy porozstawiać więcej takich pojemników na pożywienie, aby patyczaki nie miały problemów ze znalezieniem czegoś do zjedzenia. W pojemniku nie może być za dużo wody, aby owady się nam w niej nie potopiły. Patyczaki rogate nie są zbyt wybredne jeżeli chodzi o warunki w terrarium. Najlepiej czują się w temperaturze ok. 20-23°C, ale znoszą też spadki temperatury do 15°C. Wyższa temperatura również nie powinna im przeszkadzać, ale nie należy wystawiać terrarium na bezpośrednie działanie słońca, bo może to spowodować przegrzanie i śmierć patyczaków. Nieco podwyższona temperatura powoduje przyspieszenie metabolizmu owadów, a przez to ich krótsze życie. Odpowiednia dla nich wilgotność pozwalająca im bez problemów przejść wylinkę to 70-80%. W tym celu wystarczy raz dziennie dość obficie spryskać terrarium odstaną wodą ze spryskiwacza. Spryskiwacz najlepiej kupić nowy, aby mieć pewność że nie było w nim żadnych chemikaliów, a w szczególności środków owadobójczych, które mogłyby zaszkodzić patyczakom. Przy pryskaniu terrarium sporym problemem jest kamień osadzający się na jego ściankach. Aby zapobiec jego zbieraniu się można używać wody destylowanej (demineralizowanej). Należy jednak pamiętać, aby dla roślin wlewać wodę z kranu, gdyż destylowana nie zawiera niezbędnych im mikroelementów. Linienie Patyczaki jak wszystkie stawonogi muszą co jakiś czas zrzucać z ciała chitynowy pancerzyk, który nie rośnie razem z nimi i po pewnym czasie staje się za ciasny. Kolejne wylinki wyznaczają cykl życiowy owada i określają jego wiek. Patyczak po wykluciu to L1, po kolejnej wylince L2 itd. Po osiągnięciu formy dorosłej (imago) owad nie linieje już więcej razy. Wylinka przebiega w nocy. Wcześniej patyczak przygotowując się przez kilka dni nie ja, aby opróżnić układ pokarmowy, którego wyściółka również ulega wymianie. Jest ospały, mało się rusza i siedzi najczęściej na górze terrarium. Można zaobserwować pulsowanie odwłoka tuż przed samym linieniem. W czasie wylinki patyczak zwisa głową w dół (choć nie zawsze, czasami zdarzają się wylinki na ziemi lub suficie terrarium) i zaczynając od przodu powoli wychodzi ze starej skóry. Jego pancerzyk jest mokry i jeszcze podatny na odkształcenia, dlatego tak ważna jest wysokość terrarium - jeżeli owad spadnie na ziemię to może bardzo pokrzywić sobie nogi wraz z całym ciałem. Innym niebezpieczeństwem jest zbyt mała wilgotność, która nie pozwoli patyczakowi na prawidłowe opuszczenie wylinki, a przez to spowoduje na przykład utratę odnóża. Aby temu zapobiec należy szczególnie obficie spryskać terrarium dużą ilością wody przed spodziewanym linieniem, a w razie zauważenia problemów naszego podopiecznego z wydostaniem się ze starej skóry spryskać go wodą lub ewentualnie pomóc mu pęsetą. Zagrożeniem które na które mamy najmniejszy wpływ (jeżeli nie obserwujemy wylinki) są inne patyczaki w terrarium. Osobnik tego samego gatunku może przeszkodzić liniejącemu i na przykład przechodząc obok zrzucić go z gałęzi. Po wyschnięciu pancerzyka patyczak najczęściej zjada swoją starą skórę, gdyż zawiera ona wiele potrzebnych mu składników. Dlatego często jedynym widocznym rano znakiem przejścia wylinki jest powiększenie się rozmiarów owada. W przypadku młodych larw nie jest to duża różnica, czasami właściwie bez mierzenia nie bylibyśmy w stanie stwierdzić czy owad przeszedł akurat wylinkę czy nie. Mocno widoczne wydłużenie ciała patyczaka następuje właściwie dopiero przy wylince na presubimago. Wtedy również widać wyraźną różnicę w grubości jego ciała - owad po wylince bardzo wyraźnie z małego i grubego zmienia się w dużego i chudego. Pożywienie Patyczaki rogate obok indyjskich są jednymi z najmniej wymagających straszykowatych jeżeli chodzi o jedzenie. Najlepszym pokarmem są dla nich liście jeżyny i maliny, te drugie szczególnie dla młodych osobników, gdyż są miększe. Sprawdzonym pokarmem są również liście truskawki, porzeczki, bluszczu pospolitego, melisy, bazylii, dębu, różanecznika, ligustru. Można im podawać również liście róży, wiśni, trzykrotki (liście bez włosków), sałatę i pietruszkę, z jednym zastrzeżeniem: muszą pochodzić z pewnego źródła (nie nawożone sztucznie i nie pryskane). Co więcej, liście pietruszki mają małą wartość odżywczą i z tego względu nie są najlepszym pokarmem. Przed podjęciem decyzji o zakupie patyczaków warto przejść się po okolicznych lasach w celu znalezienia stanowiska jeżyny zimozielonej, którą będziemy mogli karmić naszych podopiecznych przez okrągły rok. Jeżeli mamy taką możliwość to można posadzić w ogródku czy na działce krzak jeżyny jako pokarm dla naszych patyczaków. Wiele gatunków truskawek również ma liście przez całą zimę i mogą być one bardzo dobrym pokarmem. Wielu hodowców z powodzeniem stosuje mrożony pokarm. Liście w zamrażalniku nie mogą być niczym przyciśnięte, bo pokruszą się i nie będą się do niczego nadawały. Przed włożeniem mrożonek do terrarium spłukujemy je obficie zimną wodą z kranu - to wystarczy aby się rozmroziły, podczas gdy ciepła woda mogłaby je zniszczyć. Należy pamiętać, aby wszystkie liście przed podaniem dokładnie wymyć pod bieżącą wodą w celu usunięcia wszelkich zanieczyszczeń. Najlepiej jest przyzwyczaić patyczaki do jednego-dwóch rodzajów pokarmu, którego mamy pod dostatkiem i trzymać się go przez cały czas. Wszelkie zmiany w pożywieniu, szczególnie skokowe mogą w niekorzystny sposób odbić się na zdrowiu naszych podopiecznych. Jako stały pokarm najlepsza wydaje się być jeżyna, chodź wg niektórych jej liście mogą być nieco za twarde dla młodszych osobników i dla małych larw lepsze są liście maliny (która nie jest jednak zimozielona). Jeżeli już musimy zmienić pokarm (np. sezon wiosenny, gdy jeżyna nie ma jeszcze młodych liści, a zimowe już się nie nadają) to najlepiej robić to stopniowo, tzn. przez pewien czas podawać owadom dwa rodzaje jedzenia, do momentu aż przyzwyczają się do nowego pożywienia. Rozmnażanie Większość patyczaków rogatych w polskich hodowlach to samice (samce są bardzo rzadkie w niewoli, żyją krócej i są delikatniejsze) dlatego też rozmnażają się prawie wyłącznie przez partenogenezę, czyli rozmnażanie bezpłciowe. Samica od osiągnięcia dojrzałości do końca życia składa na podłoże owalnych jaj (po 2-3 jaja dziennie). Mają one wymiary ok. 2,5x1,5mm, szaro-brązowe wzorki na powierzchni oraz czarne wieczko. Jajka najlepiej przenieść do specjalnego inkubatora, gdzie będą miały zapewnioną wysoką wilgotność (ale nie mogą stać w wodzie!) i odpowiednią temperaturę (ciepło). Podłoże terrarium nie jest do tego najlepszym miejscem ze względu na pleśń i bezpośrednie zalewanie wodą przy spryskiwaniu terrarium. Czas wylęgu w sprzyjających warunkach to 1-2 miesiące, może się jednak przedłużyć do nawet do 4 miesięcy jeżeli nie zapewnimy odpowiednich warunków inkubacji. Potomstwo z partenogenezy jest dokładną genetyczną kopią matki. Oczywiście przy rozmnażaniu płciowym ma miejsce naturalna, rekombinacyjna zmienność genetyczna. Niestety małe zróżnicowanie osobników i przekazywanie ciągle tych samych genów wiąże się z ryzykiem powstania mutacji i wad rozwojowych. Dlatego pożądane jest rozmnażanie płciowe patyczaków rogatych w celu "odświeżenia" genów w populacji w wyniku wymieszania z innymi osobnikami.. Procent wyklucia z jaj jest dość spory (z większości wykluwają się młode) dlatego aby uniknąć inwazji małych, głodnych larw najbardziej humanitarnie jest po prostu zgnieść nadmiarowe jaja zaraz po ich złożeniu. Nie powinno się hodować więcej patyczaków niż jest się w stanie wykarmić, bo szkoda żeby potem zdychały z głodu czy trzeba było je zamrażać (najbardziej humanitarny sposób na zabicie). Można oczywiście spróbować sprzedawać jaja (średnio 20-30gr/szt) lub młode patyczaki (ok. 1zł/szt), ale nigdy nie mamy pewności, że znajdziemy odpowiednią ilość chętnych. fot. Adobe Stock Hodowla jaszczurek domowych czy nawet jednej jaszczurki wymaga znajomości jej gatunku. Dla przykładu, niektóre gatunki w zbyt małych terrariach mogą stać się apatyczne, ospałe, a w skrajnych warunkach mogą zdechnąć. Jaszczurka domowa - rodzaje i wymagania Do wymagających gatunków jaszczurek należą przede wszystkim warany, kameleony, agamy oraz niektóre gekony. Dlatego też planując zakup lub samodzielną budowę terrarium postaraj się, aby było jak największe i spełniało warunki odnośnie konkretnego gatunku, który chcemy hodować. Jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić zwierzakowi odpowiednich warunków, lepiej zmienić gatunek lub zupełnie zrezygnować z kupna. Jeśli już masz upatrzone terrarium lub znalazłaś miejsce, gdzie można będzie je wybudować i umieścić, warto zastanowić się nad tym, czy będziesz w stanie się odpowiednio zaopiekować nowym pupilem. Oczywiście, najpierw należy stworzyć jaszczurce odpowiednie otoczenie, w zależności od gatunku. Na przykład agama brodata czy gekon lamparci wymagają suchego terrarium o niskiej wilgotności i wysokiej temperaturze w dzień oraz dość niskiej nocą. Nie warto sadzić jakichkolwiek roślin w takim terrarium, gdyż nie zniosą one tak ekstremalnych warunków. Na szczęście opieka nad takim gatunkiem jest dość prosta i ogranicza się do karmienia i zraszania co 2-3 dni. Nieco więcej uwagi wymagają jaszczurki z rejonów tropikalnych. Do takich okazów należą bazyliszki pasiaste czy gekony orzęsione. Jaszczurki tropikalne wymagają środowiska, w którym skoki dobowe temperatury będą nieznaczne, wilgotność będzie się utrzymywała na wysokim poziomie, a terrarium porośnięte roślinnością. Gekon orzęsiony. fot. Adobe Stock Trzeba przyznać, że na utrzymanie takich warunków dla jaszczurki domowej będzie trzeba przeznaczyć o wiele więcej pieniędzy, uwagi i czasu. Ponadto same rośliny wymagają sporej dawki pielęgnacji, a terrarium należy zraszać nawet kilka razy dziennie uważając jednocześnie, aby nie wdała się pleśń. Jaszczurka domowa - terrarium i warunki życia Jeśli już wiesz jakie warunki jesteś w stanie zapewnić jaszczurce i ile czasu możesz jej poświęcić, warto zastanowić się nad gatunkiem. Wiele odmian jaszczurek, a w szczególności z rodziny gekonów, na przykład gekon toke, to gady o typowo nocnej aktywności. W ciągu dnia jaszczurki te pozostają w ukryciu, a niepokojone i obserwowane bardzo się stresują. Inne gatunki co prawda mogą być aktywne w ciągu dnia, ale są bardzo ostrożne i gdy tylko zauważą jakikolwiek ruch w okolicy chowają się do kryjówki. Należy im zapewnić miejsce, w którym mogą się ukryć, na przykład jakąś mini jaskinię, konar drzewa, itp. Do takich skrytych jaszczurek należy między innymi szyszkowiec tropikalny, jaszczurka murowa czy legwanik skalny. Nieco bardziej śmiałe są legwany obrożne czy gekony żółtogłowe, które nie muszą kryć się przy każdej okazji. Jaszczurka murowa. fot. Adobe Stock Pamiętaj, że gady, w tym również jaszczurki, to zwierzęta dzikie i próby ich oswojenia mogą okazać się nieskuteczne. Nie lubią również częstego dotykania czy nawet ingerencji w terrarium. Jeśli koniecznie chcesz jaszczurkę towarzyską, którą można zabrać na krótki spacer, zdecyduj się na agamę brodatą lub legwana zielonego pamiętając przy tym, że może on przy najbliższej okazji uciec, a to wiąże się z szybką śmiercią zwierzęcia, które nie poradzi sobie w trudnych warunkach. Legwan zielony. fot. Adobe Stock. Żywienie jaszczurki Przy wyborze jaszczurek domowych należy pamiętać, że większość tych zwierząt to zwierzęta mięsożerne jedzące głównie owady, ale niektóre gatunki nie stronią również od małych kręgowców. Do roślinożernych jaszczurek należą legwany zielone, biczogony czy kanaryjki. Jaszczurki te jedzą zazwyczaj niewielkie porcje każdego dnia. Niestety może to być pewnym utrudnieniem, gdyż w skład diety tych jaszczurek wchodzą zielone części roślin polnych. W naszym klimacie dość trudno je dostać. Możemy je co prawda zastąpić ziołami kupowanymi w sklepach, niestety są one dosyć drogie. Jaszczurki mięsożerne są mniej wymagające. Można je karmić zwykle 2-3 razy w tygodniu. Problemem może być za to zapewnienie jaszczurce odpowiedniej ilości bezkręgowców lub niewielkich kręgowców, w postaci mysich noworodków. Jeśli w pobliżu nie ma sklepu zoologicznego, może to być dość trudne. Poza tym niektóre osoby mogą być zbyt wrażliwe, aby zapewnić jaszczurce odpowiednie pożywienie, dlatego też warto wcześniej zastanowić się, czy ze spokojem podamy jaszczurce pokarm złożony z malutkich myszek lub bezkręgowców. Jaszczurki - cena, kupować jedną czy więcej? Jaszczurki domowe nie należą do drogich zwierząt - ceny wahają się od kilkudziesięciu złotych do kilkuset w zależności od okazu i tego, czy kupuje się jaszczurkę z hodowli czy sklepu zoologicznego. Wydatkiem jest nie sam zakup zwierzęcia, ale terrarium, pożywienie, rośliny. Niekiedy początkowe koszty związane z posiadaniem jaszczurki w domu urastają do kwoty 400 zł, a miesięczne wydatki do ok. 100 zł w zależności od tego, co je jaszczurka. Chodząc po sklepach zoologicznych wybieramy zazwyczaj jednego przedstawiciela danego gatunku. To spory błąd, gdyż większość z jaszczurek to zwierzęta stadne i w samotności czują się nie najlepiej. Do przedstawicieli takich towarzyskich jaszczurek, należy między innymi gekon płaczący czy gekon Williamsa. Gekon Williamsa. fot. Adobe Stock Jaszczurki to zwierzęta terytorialne, zaciekle broniące swojego otoczenia. Starzy lokatorzy terrarium mogą nie zaakceptować nowego mieszkańca, więc jeśli chcesz mieć kilka osobników, warto zakupić jaszczurki od razu lub w krótkim odstępie czasu. Można również kierować się wyborem jaszczurki pod względem estetycznym. Większość okazów jest bardzo ciekawie ubarwiona, co zwraca uwagę i może się podobać. Zanim jednak dokonasz zakupu, zapewnij jaszczurce odpowiednie warunki. Nie zalecamy wizyty w sklepie zoologicznym i zakupu „najfajniejszej” jaszczurki, jeśli nie ma się o niej zielonego pojęcia. Zanim dokonasz zakupu należy zapoznać się literaturą na temat konkretnego gatunku. Dzięki temu będzie można lepiej zaopiekować się danym zwierzęciem, a jaszczurka będzie się czuła w nowym lokum bezpiecznie i komfortowo. Treść artykułu została pierwotnie opublikowana Czytaj też o: Żółwie wodne – jak wygląda ich hodowla?Domowa hodowla gadów – jak się do tego przygotować? Na pewno większość z nas zna relacje o chupacabrze z Portoryko, Yeti z Himalajów, Sasquatchu z Ameryki Północnej czy o szwajcarskim Tatzelwurmie. Wielu często zadaje sobie również pytanie - a czy w Polsce także żyją bądź żyły jakieś kryptydy? Odpowiedź brzmi: TAK! O tych właśnie kryptydach przeczytasz w niniejszym artykule. W pierwszej części opiszę obserwacje, które zostały jako tako dobrze udokumentowane. W drugiej części artykułu podam wszelkie inne szczątkowe wzmianki, jakimi dysponuję. W artykule znajdziecie tylko relacje dotyczące bezpośrednio latach trzydziestych XX wieku donoszono o obserwacjach podobnego zwierzęcia na terenie Śląska Bazyliszek Było to półlegendarne zwierzę długości około 30 centymetrów. Kronikarze opisywali je najczęściej jako podobne do węża uskrzydlone stworzenie z błyszczącą białą plamą na głowie. W późnym średniowieczu bazyliszek opisywany był jako ptak z tułowiem przypominającym koguci, z ogonem węża. Mimo, iż te opisy wydają się być raczej średnio wiarygodne, istnieje wiele relacji mogących potwierdzać istnienie bazyliszka. Według jednej z takich relacji, bazyliszek miał zabić w Warszawie w 1587 roku dwoje dzieci, które bawiły się w opuszczonej piwnicy. Służąca, która odnalazła zwłoki dzieci, również została zabita. O morderstwo oskarżono najpierw właściciela piwnicy - warszawskiego miecznika, jednak gdy ten niedługo potem przyniósł ze sobą węża, którego znalazł w piwnicy, urzędnicy królewscy orzekli, że winny zbrodni jest wąż. Spośród różnych teorii najbardziej prawdopodobna wydaje się ta, według której bazyliszek był przedstawicielem któregoś z gatunków grzechotników. Do opisów bazyliszka najbardziej pasuje grzechotnik rogaty (posiadający dwa wyrostki nad oczami), nie występuje on jednak w Europie. Według innej teorii bazyliszek mógł należeć do nieznanego gatunku jaszczurek. Obce czarne psy Polskę nawiedziły też swego czasu stworzenia, które kronikarze nazwali "obcymi czarnymi psami". Były to zwierzęta wielkości psa rasy collie. Posiadały długą, węgliście czarną sierść i miały duże, czerwone lub zielone oczy. Niestety kroniki nie podają żadnego opisu obserwacji obcych czarnych psów na terenie Polski - zachowały się jedynie opisy ich morskie stworzenie zaobserwowano w 1919 roku niedaleko polskiego wybrzeża "Nasze" chupacabry Pierwszy z incydentów z "polską chupą" w roli głównej miał miejsce w 1998 roku w okolicach Radomia na obrzeżu Puszczy Kozienickiej. Nie istnieje niestety żaden dokładny opis stworzenia (choć zostało ono dostrzeżone przez dwóch mężczyzn kradnących drewno), jakie wówczas zaobserwowano, w lesie odnaleziono jednak ciała trzech martwych kóz. Zwierzęta wykrwawiły się przez okrągłe otwory o średnicy około 2 centymetrów, które znajdowały się pod dolną szczęką. Zagadkowym jest również fakt, że ciał kóz prawie dobę od śmierci nie ogarnęło jeszcze stężenie pośmiertne (przypomnijmy - dokładnie tak samo było w przypadku kóz odnajdywanych w Portoryko). Całą sprawę opisał Marcin Mizera. Niestety, do dziś nie udało się potwierdzić ani zanegować prawdziwości tego zdarzenia. Brak jest jakichkolwiek nowych informacji w tej sprawie. Innym godnym odnotowania przypadkiem stworzenia określanego mianem "polskiej chupacabry" jest pomórnik. Wszystko działo się zimą 2004 roku w okolicy Goleniowa na Pomorzu Zachodnim. Według opisów, stworzenie miało około 1,5 metra wzrostu i niebieskie świecące oczy. Stworzenie pojawiało się nocą i zabijało zwierzęta gospodarskie, szczególnie zaś upodobało sobie króliki, kury, kozy i kaczki. W pobliżu jednego z gospodarstw odnaleziono ponadto martwą sarnę. Ekshumacja ciał zabitych zwierząt wykazała, że zostały one zabite jednym uderzeniem łapy w okolice serca. Na ciałach zwierząt znajdowano również charakterystyczne rany. Mimo urządzonej przez policję i mieszkańców Goleniowa obławy na pomórnika, stworzenia nie udało się schwytać. Hipoteza stawiana przez policję i władze gminy mówiła o napadach bezpańskich psów, których stada włóczyły się po okolicy. Według innej teorii stworzeniem mającym zabijać zwierzęta był rosomak, który mógł się przedostać do Polski z terenów północnej Skandynawii lub Rosji. Potwierdziło to wykonane w Szwajcarii badanie DNA próbek sierści znalezionych w gospodarstwach, w których zabijane były podobne zwierzę mogło żyć także w Polsce? Polski Bigfoot? Mocno niepotwierdzona wydaje się być relacja dotycząca występowania w Polsce hominida podobnego do słynnego Bigfoota. Wszystko działo się pod koniec XIX wieku w okolicy miejscowości Orynka (obecnie na terenie Białorusi). Wedle nielicznych opisów stworzenie miało około 2 do 2,4 metra wzrostu i pokryte było ciemnym futrem, spod którego wystawały tylko nos, oczy i usta. Zwierzę mogło chodzić wyprostowane, na kolanach, na czworakach, a nawet biec bokiem. Żywiło się ono resztkami drzew, a czasem także rybami. Wydawało parskające dźwięki przypominające końskie rżenie. Istnieje kilka relacji dotyczących Getzko. Według jednej z nich podczas straszliwej burzy jeden z małych chłopców nie wrócił do domu. Nazajutrz, gdy wrócił, powiedział, że jakiś owłosiony olbrzym zaciągnął go do jaskini i trzymał tam do czasu, aż burza ustała. Innym razem jeden z "czarnych jeźdźców" (takim mianem określano Kozaków) udał się do lasu celem zabicia zwierzęcia. Po dwóch dniach jego koń wrócił z ciałem jeźdźcy pozbawionym głowy. Miejski doktor stwierdził, że rana wyglądała tak, jak gdyby głowa została wyrwana, nie ucięta. Istnieje kilka teorii próbujących wyjaśnić zagadkę Getzko. Według jednej z nich na terenie Europy faktycznie mógł się uchować jakiś hominid, choć dużo bardziej prawdopodobna wydaje się być teoria, jakoby getzkiem był... pustelnik. Inna teoria mówi, że była to małpa człekokształtna. Obszary leśne były jednak na tyle małe i na tyle intensywnie gospodarowane, że uchowanie się tak dużego zwierzęcia niezauważonego byłoby Zegrzyńskie Inne relacje Istnieją również inne, zdawkowe opisy obserwacji niezidentyfikowanych zwierząt na terenie naszego kraju. Oto one: - zachowała się pochodząca z XVI wieku relacja o obserwacji w pobliżu Gdańska morskiego zwierzęcia podobnego do tzw mnicha morskiego - 26 lipca 1713 r w lesie niedaleko Wrocławia leśniczy o nazwisku Zander zabił podobne do węża zwierzę długości około 5,5 metra - w 1919 roku w pobliżu polskiego wybrzeża zaobserwowano kilkakrotnie stworzenie podobne do Saltie (niezidentyfikowane zwierzę morskie zamieszkujące Bałtyk) - w latach trzydziestych XX wieku doniesiono o kilku obserwacjach stworzenia podobnego do Tatzelwurma. Wszystkich obserwacji dokonano na terenie Śląska - w 1982 roku turyści kąpiący się w Jeziorze Zegrzyńskim (gmina Nieporęt, powiat Legionowski, województwo Mazowieckie) zauważyli ponadsześciometrowej długości zwierzę z czarną głową i podobnymi do króliczych uszami - pojawiają się szczątkowe informacje na temat obserwacji niezidentyfikowanego zwierzęcia na granicy polsko-białoruskiej. Świadkowie porównują zwierzę do chupacabry - podobne zwierzę zaobserwowano w kwietniu 2006 roku w okolicach Gdyni Opracował: Ivellios W miastach tuż pod naszym nosem tętni życiem świat równoległy, zamieszkany nie tylko przez karaluchy, szczury i gołębie, ale też przez lisy, dziki, szopy pracze, a nawet papugi. Jakie zwierzęta można spotkać w miastach i co zrobić, by to sąsiedztwo nie było problemem wyjaśniają naukowcy z Zielonej Góry i Poznania. "Nikogo nie zaskakuje, że w miastach w nocy można spotkać lisa, a na przedmieściach pasą się dziki. Ale coraz częściej zaglądają tam również inne zwierzęta. Na obrzeżach zaczynają się pojawiać ptaki drapieżne, np. krogulce. Zdarzają się też ssaki w naszej faunie niebezpieczne, jak jenoty czy szopy pracze" - opowiada w rozmowie z PAP Krzysztof Dudek z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego (IZ UP) w Poznaniu. Bocian czarny fot. Felix Bronnimann - Co przyciąga zwierzęta do miast? Na obrzeża miast zwierzęta te ściąga dostępność pokarmu. Wyrzucane przez ludzi śmieci i niezabezpieczone śmietniki to pierwszorzędna stołówka. I choć dostępny w niej pokarm jest niskiej jakości, pozwala przeżyć w mieście łatwiej niż poza nim. Zwierzęta ciągną do miast między innymi dlatego, że łatwiej tam o kryjówki i miejsca lęgowe. "W terenie dzikim liczebność ptaków często ogranicza nie tyle dostępność pokarmu, co miejsce, gdzie można zbudować gniazdo - ukryte i zabezpieczone przed drapieżnikami. W miastach takich miejsc nie brakuje - szczelin w murach, załomów, zakrzaczeń. Dlatego ptaki mogą tu żyć w znacznie większych zagęszczeniach, niż na terenach niezurbanizowanych" - zaznacza Krzysztof Dudek. W przypadku mniejszych zwierząt ważny jest też fakt, że w miastach łatwiej jest odchować młode, bo mniejsza jest tam presja drapieżników. W efekcie miejskie populacje zwierząt często powiększają się szybciej, niż analogiczne grupy na terenach przyległych. I choć w miastach nie brak jest zagrożeń (takich jak ruch samochodowy czy koty) - ptaki radzą sobie tam znakomicie. Jakie gatunki dzikich zwierząt można spotkać w mieście? W miastach systematycznie pojawiają się kolejne gatunki. Do takich nowości Krzysztof Dudek zalicza bociany czarne - gatunek dotychczas skryty, płochliwy, obecny tylko w leśnych ostępach. "Tymczasem w ostatnich latach bociana czarnego mieliśmy nawet w pobliżu naszego uniwersytetu, w Parku Sołackim, w centrum Poznania" - mówi biolog z IZUP. Kiedy Krzysztof Dudek poszukał w internecie doniesień z innych miast - okazało się, że bociany czarne systematycznie obserwowane są w kilku dzielnicach w Warszawie i w innych dużych miastach, gdzie żerują na stawach! "Były też doniesienia, że w miastach, na terenach podleśnych, znajdowano żmiję zygzakowatą. Takie informacje budzą panikę wśród ludzi, którzy boją się węży w ogóle, a żmij w dwójnasób. Takie doniesienia są jednak stosunkowo rzadkie. I warto wiedzieć, że wąż w mieście to niemal na pewno zaskroniec. Nie trzeba się go bać" - mówi Krzysztof Dudek. Do ciekawostek faunistycznych należy papuga aleksandretta obrożna, coraz liczniejsza w miastach Europy południowej i zachodniej, która ostatnio daje się zauważyć także w polskich miastach. Dwa takie ptaki widywane są systematycznie np. w Luboniu pod Poznaniem. Zoologów z UP pytano nawet, czy ktoś może przyjechać i je odłowić. Dzik fot. Hanne Hasu - Czy sąsiedztwo dzikich zwierząt może być dla ludzi niebezpieczne? "Niebezpieczne mogą być dziki, które wychodząc do miast dużymi grupami mogą powodować wypadki komunikacyjne - mówi Krzysztof Dudek. - Teoretycznie również lisy, nietoperze albo inne ssaki mogą przenosić wściekliznę, ale w rzeczywistości jest to zjawisko marginalne. Choroba ta jest co prawda obecna w środowisku naturalnym, ale do narażenia człowieka dochodzi niezmiernie rzadko. W ostatnich dziesięcioleciach było zaledwie kilka przypadków wścieklizny u ludzi". Dzikie zwierzęta za wszelką cenę unikają kontaktu z człowiekiem. "Spotykane w miastach lisy prędzej uciekną, niż zdołamy je zauważyć. Tak naprawdę ludzie częściej są narażeni na pogryzienie przez domowego psa czy kota, niż przez dzikie zwierzę" - mówi Krzysztof Dudek. Obecność zwierząt w miastach może jednak oznaczać konflikty. Ich przyczyną są jednak z reguły zachowania i strategie człowieka - zauważają biolodzy. Zwierzęta trafiają bowiem do miast głównie wtedy, gdy te intensywnie się rozrastają i wchłaniają dzikie dotychczas tereny. Niektóre zwierzęta - np. dziki czy lisy - sami ściągamy do miast, wyrzucając odpadki i nie zabezpieczając śmietników. "Choć w Świnoujściu stoją wielkie tablice informujące turystów, żeby nie dokarmiać dzików, stanowiących coraz większy problem - to ludzie i tak zostawiają bułki, żeby dzieci mogły z bliska zobaczyć dziki. Potem turysta wyjeżdża, a mieszkańcy zostają z dzikami" - mówi przyrodnik. Podobnie jest z gołębiami: jedni ludzie je dokarmiają, inni mają pretensje do władz miasta, że jest brudno. Krzysztof Dudek przypomina przeprowadzone w Zielonej Górze badanie ankietowe dotyczące nastawienia ludzi do gołębi. Okazało się, że połowa ludzi lubi je i dokarmia, a połowa ich nie znosi i chętnie by się ich pozbyła. Można powiedzieć, że Polacy są pod tym względem w ogóle podzieleni: części zwierzęta przeszkadzają, a część chce ich w miastach. I choć wprowadza się zabezpieczenia przed ptakami, np. siatki czy kolce - zawsze znajdą się ludzie, którzy będą sypać jedzenie. Eksperci podkreślają, że w konfliktach na linii ludzie - zwierzęta, stroną poszkodowaną są zwykle tylko te drugie. Tak jest w przypadku nietoperzy - ssaków wręcz pożądanych w miastach, które z powodu działań człowieka tracą siedliska, a do tego są zabijane przez koty. Podobnie jest z pożytecznymi płazami. Choć ludzie w miastach specjalnie ich nie zwalczają, płazy i tak tracą w razie podejmowania inwestycji budowlanych, kiedy zajmowane są tereny zielone - naturalne miejsce ich życia. Gołąb fot. kurdt33 - Są też plusy! Tymczasem obecność zwierząt w miastach bywa dla nas zbawienna - piszą naukowcy. Ptaki (np. jerzyki, jaskółki) czy nietoperze zjadają miliony dokuczliwych much, komarów i meszek. "Można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby nagle - np. poprzez likwidację ich siedlisk tych ptaków i nietoperzy w miastach zabrakło - pojawiła się plaga owadów. Na szczęście ludzie zaczęli sobie z tego zdawać sprawę. Głównie za granicą, choć i w kilku miastach Polski, zaczęły się pojawiać budki lęgowe dla nietoperzy" - mówi Krzysztof Dudek. Pozytywna może być nawet obecność gołębi, gatunku uznawanego w miastach za kontrowersyjny. Część naukowców zwraca uwagę, że gołębie wyjadają zostawiane przez ludzi resztki, np. w pobliżu ogródków restauracyjnych. Gdyby gołębi zabrakło, ich miejsce szybko zajęłyby szczury. Przeczytaj poradnik! Różnorodnym, często zaskakującym gatunkom obecnym w miastach jest poświęcona nowa książka - poradnik pt. "Zwierzęta konfliktowe w miastach", napisana przez Krzysztofa Dudka, prof. Piotra Tryjanowskiego - dyrektora IZUP oraz prof. Leszka Jerzaka - kierownika Katedry Ochrony Przyrody Uniwersytetu Zielonogórskiego. Publikacja dostępna jest online. Książka Krzysztofa Dudka, Leszka Jerzaka i Piotra Tryjanowskiego ma formę poradnika i zawiera wskazówki dotyczące bezkonfliktowego współistnienia w miastach. "Chcielibyśmy zaproponować rozwiązania, które pozwolą nam obok tych zwierząt żyć; jak łagodzić konflikty i zapobiegać problemom - tak, by zwierzętom nie szkodzić" - mówi Krzysztof Dudek. Publikacja zawiera też informacje nt. różnych grup zwierząt, ich statusu związanego z ochroną oraz wskazówki, co zrobić ze znalezionym rannym zwierzęciem (zamieszczono np. wykaz ośrodków rehabilitacji zwierząt w Polsce). Poradnik wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim. 2017-01-26Źródło: Anna Ślązak PAP - Nauka w Polsce zdjęcie tytułowe: Alexandre Vanier -

czy patyczaki żyją w polsce